Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczykijka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczykijka. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 sierpnia 2011

"Strażnik marzeń" M. Surmacz

   Kolejne tego lata spotkanie z "Włóczykijką" i polskimi autorami. Tym razem dostałam do przeczytania debiutancką książkę Mariusza Surmacza "Strażnik czasu". Głównym bohaterem jest Max, który z miłości zostawia swoją ukochaną i wyrusza  na swoim motorze w drogę szukając ukojenia. Po drodze dzieje się wiele, Max spotyka wiele ciekawych osób, poznaje historie ich życia. Szuka zapomnienia w alkoholu, przygodnym seksie, szybkiej jeździe. Mimo to, obraz ukochanej jest z nim wszędzie, cokolwiek by nie zrobił, zawsze ma przed oczami jej twarz, co skłania go do wspomnień i marzeń.
   Jest to naprawdę ciekawa historia, jednak sposób jej przedstawienia nie do końca do mnie przemawiał. Intrygowało mnie, jak mężczyzna będzie pisał o miłości, rozstaniu czy seksie. Niestety już po kilku stronach czułam rozczarowanie. Tkliwy sposób mówienia o uczuciach, sztywny, nienaturalny język i nieprawdopodobne zbieg okoliczności - spodziewałam się czegoś więcej. Szkoda. W zupełności zgadzam się z opiniami, w których "Strażnika..." porównuje się do tanich romansów - ja oceniłam tę książkę na podobnym poziomie.
   Cieszę się, że ta książka już za mną i bardzo jestem ciekawa, co nowego przyniesie mi "Włóczykijka".

środa, 20 lipca 2011

"Łąka umarłych" Marcin Pilis

   Ta książka to mój debiut we "Włóczykijce", bardzo udany, powiem we wstępie. Wprawdzie akcja ma teraz mały wakacyjny przestój, jednak nie mogłam już dłużej zwlekać i przeczytałam "Łąkę...", a teraz chciałabym się na gorąco podzielić wrażeniami. Uprzedzam, że nie jestem w stanie sensownie uporządkować przemyśleń dotyczących tej książki, nie wiem, czy czas by mi w tym pomógł.
   Autor porusza bardzo ważny problem w historii Polski i Niemiec, o którym się nie mówi, ponieważ jest szokując, ponieważ budzi kontrowersje, ponieważ wielu ludziom jest nie na rękę mówić o tym głośno. Chodzi o kwestię winy za zbrodnie wojenne, odpowiedzialności za śmierć wielu niewinnych osób a wreszcie o antysemityzm Polaków.
"Że w głębi noszę tę winę, bo mogłem zrobić więcej? Tak, mogłem, ale i nie mogłem jednocześnie. Jakieś przekleństwo wisi nad naszą wolą czynienia, coś uwłaczającego dumnej nazwie człowieczeństwa, z takim poważaniem przytaczaną na określenie najszlachetniejszego gatunku całego stworzenia. Bo skoro nie ma w nas autentycznego porywu, a za porywem ducha nie podąża realny czyn w najczystszej postaci, cóż za człowieczeństwo, ta mistyczna materia ludzkiego rodzaju, z której tkamy obraz samych siebie, tkwi we mnie? Co to takiego?"
   Czytając "Łąkę umarłych" śledzimy historię Wielkich Lip, małej, zapomnianej wioski, położonej w bliżej nie wyjaśnionym zakątku Polski, na przestrzeni całego XX-tego wieku. Widzimy ją oczami różnych osób, co daje nam możliwość poznać ją z różnych perspektyw i dostrzec wielowymiarowość problemu. Z jednej strony są to Polacy, którzy byli świadkami wydarzeń, z drugiej natomiast niemiecki oficer, który był sprawcą. Czytelnik odkrywa głęboką tajemnicę, kryjącą się w Wielkich Lipach, razem z młodym studentem Andrzejem, który nieświadomy wielu spraw wybiera się do opuszczonej wioski na ferie. Czy uda mu się odpocząć? Jaką tajemnicę kryją mieszkańcy wsi?
   Temat został podjęty bardzo odważnie, bez zakłamań.Potrzebne są takie książki, żeby otwarcie zacząć myśleć i mówić o tych problemach. Mi bardzo spodobało się zakończenie książki, z jednej strony jest smutne, ponieważ pokazuje, że dopiero kolejne pokolenia mogą wyjaśnić kwestie z przeszłości, z drugiej strony okazuje się, że da się pogodzić z przeszłością. Książka ma zatem dla mnie pozytywną wymowę i bardzo się cieszę, że ją przeczytałam.