wtorek, 28 stycznia 2014

"Dziecko śniegu" Eowyn Ivey

Sięgając po tę książkę chyba w jakiś magiczny sposób wywołałam śnieg. Kiedy zaczynałam czytać za oknem świat był szary i zalany deszczem, a kiedy czytałam ostatnie zdanie wkoło było biało a w świetle latarń wirowały migoczące płatki, zamieniając się po lądowaniu w warstwę białego lekkiego puchu.
Bo w tej książce magia jest na każdym kroku. I nie jest to magia rodem z Hogwartu, to magia mroźnego, zimowego lasu, magia ciepła domowego ogniska, magia miłości.
Mabel i Jack - starsze już małżeństwo, któremu nie dane było doczekać się dziecka postanawia zaryzykować i spróbować swoich sił na niezamieszkanych terenach odległej Alaski. Ich przygoda pewnie skończyłaby się fiaskiem i powrotem do domu, gdyby nie magia jednej zimowej nocy, która odmieniła ich życie i ich samych.
Ciepła opowieść o przyjaźni, miłości, niespełnionych marzeniach i o tych spełnionych trochę też...

2 komentarze:

  1. Mam w planie przeczytać tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna rozglądam się za tym tytułem.

    OdpowiedzUsuń